sobota, 18 maja 2013

Od Lucy


Popatrzyłam na niego z uśmieszkem.
-Ciesze sie-powiedziałam.
Oboje poszliśmy w różne strony.

środa, 15 maja 2013

wtorek, 14 maja 2013

Od Lucy


Siedziałam przy ścianie.
-Wiem-odrzekłam-Sam wybierz jak mam ci podziękować!
Powoli wstałam popchnęłam go na ścianę i delikatnie dotknęłam ustami jego policzka szepcząc mu do ucha:
-Wiesz,jeśli będziesz miał jaką prośbę dzięki,której mogłabym się odwdzięczyć to wiesz gdzie mnie szukać...

(Kou?)

poniedziałek, 13 maja 2013

Od Kou

Znaleźliśmy się w jakimś zaułku. Puściłem Lucy. Usiadła pod ścianom.
- Nie powinnaś była aż tak łatwo paść w ręce łowców. - oznajmiłem.
Uderzyłem nogom w ścianę. Pochyliłem się ku twarzy Lucy.
- Jak masz zamiar mi podziękować? - spytałem.

(Lucy?)

Od Itsuki'ego

- Według artykuły 22 paragrafu 2 przysługuje Tobie ostatnia wola przed ostatecznym strace... - nie dokończyłem, gdyż musiałem uniknąć ciosu w twarz. Odskoczyłem celując tym razem w blondyna obejmującego w pasie dziewczynę.
Położył swą brodę na jej ramieniu.
- Skończ te kazanie o prawie. - mruknął. - Ta dziewczyna należy w stu procentach do mnie. - uśmiechnął się do mnie.
Bez wahania pociągnąłem za spust jednak on i ona zniknęli.

Od Lucy

Twarz miałam przytkniętą do ściany jakiegoś muru,zaczęłam się kręcić.
-Czy mógłbyś mnie puścić?!-krzyknęłam.
Przez cały czas mężczyzna przyciskał mnie do ściany.
-Nie,nie mogę!-odpowiedział.
-To chociaż mógłbyś mnie obróć?
Mężczyzna obrócił mnie a ja spojrzałam w ziemie.
-Eh jeśli mam wybierać to wole śmierć...-odrzekłam
-A więc-odpowiedział łowca wampirów.
-Mam prośbę-odpowiedziałam cichym głosem.

(Itsuki?)



niedziela, 12 maja 2013

Od Itsuki'ego

Przycisnąłem ją do ściany jakiegoś starego domu. Nie spuszczałem pistoletu z jej skroni.
- Na mocy prawa, naruszenia ograniczenia przynależnego wampirom na terenie Japonii, za większe szkody miasta Sekketsu. Zostaniesz stracona tu i teraz za nadmierne polowanie na ludzi w ciągu jednego dnia. - oznajmiłem. - Masz prawo do wypowiedzenia się przed najwyższym albo szybsze przyjęcie kary nadanej Tobie dnia 12 maja. - odblokowałem pistolet. - Wybór należy do Ciebie: Wypowiedzenie przed Najwyższym czy śmierć?

(Wampirzyco?)

sobota, 11 maja 2013

Od Lucy


Był ciepły słoneczny dzień,szłam jakąś uliczką.Nagle usłyszałam jakieś kroki,odwróciłam się na pięcie i zobaczyłam jakiegoś człowieka.Byłam bardzo zdziwiona gdyż w ręku trzymał broń.
-Kim jesteś?! -krzyknęłam.
Mężczyzna nic nie odpowiadał,zbliżałam się do niego.W końcu wycelował bronią we mnie.Po chwili stanęłam za nim.
-Nie chcesz bym ci coś zrobiła-szepnęłam,lecz on złapał mnie za ręce i przyłożył pistolet do skroni.

(Itsuki?)

czwartek, 2 maja 2013

Od Ann





Zaczęłam powoli otwierać oczy...Ujrzałam biały sufit.Potem blado turkusowe kafelki.Wstałam gwałtownie z łóżka...Byłam z kostnicy...
Wstałam i poszłam doktor który nie ujrzał był równie zdziwiony co ja.
-Co ja tu robię?-spytałam.
-Jak to...P-przecież.
-Nic nie pamiętam...-dodałam chwytając się za głowę.
-Całkiem nic?
-Nie zeszłego tygodnia.-powiedziałam.

środa, 1 maja 2013

Od Kou

Ta dziewczyna. Wybiegłem za nią. Schwytałem ją za ramię.
- Twój wybór. - wbiłem kły w jej szyję tak szybko jak wąż chwytający swą ofiarę.
Nikt nie ma dostępu do biblioteki. Gdy dziewczyna straciła przytomność z utraty krwi, zaniosłem ją do jej pokoju, a sam powróciłem do rezydencji.

Od Ann


-Naprawdę?-spytałam ironicznie.
Błysnęłam mu fleszem po oczach,chłopak upadł.
-Musisz się jeszcze dużo nauczyć...-dodałam zrezygnowana.
Stanęłam przed drzwiami,były zamknięte.Kopnęłam z całej siły,a drzwi wyleciały z zawisów.
Otrzepałam się i poszłam spokojnie w stronę biblioteki.

Od Kou

- Posłuchaj. - zacząłem.
Podszedłem do niej i popchnąłem ją na łóżko. Przytrzymałem jej ręce.
- Nie mam co Ci tłumaczyć. Od wieków wampiry były prześladowane przez ludzi w innych zakątkach świata. Dopiero tu, w Japonii udało nam się zżyć z ludźmi. - oznajmiłem. - Wszyscy przymykają oko na zaginięcia ludzi. Ale nikt nie wie o nas. O wampirach. - powiedziałem.

(Ann?)

Od Ann


-Słuchaj...-dodałam-Nie rozumiem takich jak ty i nie śpieszy mi się poznawać zawiłości twojej psychiki.-powiedziałam i wstałam.
Poprawiłam włosy.
-A z resztą,czego może chcieć wampir,prócz...Hym...Jakby to nazwać...no nie wiem...Zjedzenia?!
Chłopak spojrzał na mnie jak na idiotkę.
-Ale mimo tego iż mam dość zawiły grafik postaram się znaleźć kilka minut by wysłuchać twej gadaniny.-dodałam ironicznie i spojrzałam na swoje paznokcie.
Może się to wydawać dziwne...Ale nie budził we mnie strachu,co najwyżej żal.

<Kou?>

Od Kou

Znaleźliśmy się w moim pokoju. Dziewczynę rzuciłem na łóżko, a sam zamknąłem drzwi i wszelkie okna. Najpierw łowca, a potem kto jeszcze tu przyjdzie? Zasłoniłem okna kotarami czarnymi. Zapaliłem świece.
- Nie bój się. Nie zjem Cię jeszcze. - oznajmiłem.

(Ann?)

Od Itsuki'ego

[...] - Czemu taki zwykły człowiek jak ty interesujesz się wampirami? - spytałem. - Idź lepiej naucz się czegoś pożytecznego, a wampiry zostaw mi. - oznajmiłem.
Nagle znikąd pojawił się tamten chłopak, którego spotkałem. Stanął za dziewczyną i złapał ją mocno. Jedną ręką zakrył jej usta.
- To moja zabawka. - uśmiechnął się.
Szybkim ruchem wyjąłem pistolet ale choć zrobiłem to w ułamku sekundy on i ta dziewczyna znikneli. Szlag.

Od Ann


-Nie mów mi co mam robić!-krzyknęłam i tupnęłam nogą.-Powiedzmy,że am swój interes...Może Cię to zainteresuję,ale znam jednego wampira.

(Itsuke?)



Od Itsuki'ego

Spoglądałem na dziewczynę. Analizowałem każdą jej część ciała. Od głowy po stopy. Ubranie jakie nosiła wskazywało na to iż jest uczennicą tutejszej szkoły.
- Nie wiem skąd wiesz o wampirach, ale lepiej nie mieszaj się w sprawy takie jak ta i uważaj na typy spod ciemnej gwiazdy. - oznajmiłem do niej.

(Ann?)

Od Ann

Przeszłam obok jakiejś mało uczęszczanej ulicy...I tam znów kogoś zobaczyłam.
-Hym...Może on coś...A skończ!-krzyknęłam do siebie,ale ciekawość pchała mnie w stronę chłopaka.
Podeszłam powoli i zagadnęłam.
-Przepraszam...czy ty...Wiesz coś może.Tylko teraz się nie śmiej,bo mówię poważnie.Wampirów?-spytałam.
Chłopak podniósł oczy na mnie.
-Jestem Ann De Nail.

<Itsuki?>

Od Kou

Zaświtał nowy poranek. Słońce mocno grzało, ale nie aż tak by było upalnie. Niebo dziś było bez żadnej chmurki. Przechadzałem się praktycznie pustą uliczką, prawie nie używaną przez zwykłych ludzi. Nagle kątem oka zauważyłem postać. Opierała się o ścianę, starego budynku. Chłopak miał ok. 19 lat. Czarno włosy chłopak przyglądał mi się bacznie. Dziwnie pachniał. Tak obco... Mruknąłem tylko coś pod nosem i skręciłem w inną uliczkę. Kogoś mi przypominał. Ale kogo?

niedziela, 28 kwietnia 2013

Od Kou

Wstałem powoli, gdy dziewczyna odeszła, a raczej wydawało się, że jakby uciekła. Ale to nie ważne. Dzisiejsze bronie są mocniejsze niż kiedyś, ale co poradzić. Wyjąłem kulę ze stopy i wyrzuciłem. Jakoś doczłapałem się do posiadłości. W pokoju polałem na ranę pewnym płynem, który zaczął tworzyć pianę na ranie i zasklepiać go - lek specjalny dla wampirów na postrzały.
Podszedłem do okna. Słońce było już na granicy. Promienie jedne po drugim zaczęły znikać. Tamta dziewczyna bardzo mnie zaciekawiła.

Od Ann


Kiedy chłopak był zajęty odpowiadaniem podniosłam nogę.Miałam akurat bardzo ostro zakończone obcasy,wbiłam mu jeden z nich z całym impetem w stopę.Tamta dziewczyna poszła,a chłopak zacisnął zęby z bólu.Chwyciłam pistolet w rękę i odskoczyłam sprawnie kilka kroków.
-A teraz dam Ci bardzo dobra lekcję.Liczę że zrozumiesz kochany.-dodałam ironicznie.
Znałam się na anatomii ludzi,więc wiedziałam gdzie strzelić by sprawić mu ból,ale żeby go nie zabić.Strzeliłam mu w nogę,chłopak upadł.
-Jeżeli masz ambicję wbić swoje kły w te szyję musisz się bardziej postarać.-podeszłam poklepałam go po plecach i poszłam spokojnie w stronę domu.
Po chwili zrobiło mi się go żal...Koniec końców był trochę zagubiony.Racja,że nie miałam prawa go postrzelić,ale nie miałam teraz zamiaru się wracać.Przełknęłam gorycz,a że robiło się już późno kiedy przejeżdżało auto skoczyłam mu na tylny zderzak i tak dojechałam do domu.Położyłam się i dodałam do siebie zasypiając.
-Może potem zainteresuję się tym,że może się wykrwawić...Ale chyba wampirowi to nie grozi...-po czym zasnęłam.

<Kou?>

sobota, 27 kwietnia 2013

Od Lucy

[...]
-Właśnie widzę...-uśmiechnęłam się.
Dziewczyna którą Kou trzymał za ręce wydawała się przestraszona.
Zdjęłam kaptur z głowy i odgarnęłam włosy z ramienia kobiety,wyglądała tak smakowicie xd.
-Smacznego-szepnęłam do Kou i delikatnie pocałowałam w policzek.
I poszłam przed siebie.Po drodze miałam okazje by coś zjeść skorzystałam z niej,po uczcie jak zawsze poszłam do lochów i spaliłam ciało ofiary.

piątek, 26 kwietnia 2013

Od Kou

[...] Odgarnąłem trochę grzywki z czoła.
- Jesteś zbytnio ciekawska. - uśmiechnąłem się lekko.
Jak zwinny kot, w jednej sekundzie znalazłem się za dziewczynom. Wyrzuciłem broń z jej ręki, a później nim się zorientowała już ją trzymałem za ręce. Przybliżyłem swe usta do jej szyi, tak by czuła mój oddech.Trzymałem ją bardzo mocno, więc nie mogła się wyślizgnąć.
- O czym chcesz porozmawiać? - spytałem.
Gdy właśnie dziewczyna chciała coś z siebie wydukać usłyszałem głos Howling. Podniosłem wzrok na wampirzyce.
- Jak widzisz jesteśmy teraz zajęci miłą pogaduszką. - oznajmiłem.

(Ann? Lucy?)

Od Lucy

Byłam bardzo zła i wkurzona,chodziłam po sklepach szukając jakiegoś czerwonego płaszczu bo stary rozerwało moje śniadanie.Rozglądałam się po wystawach nigdzie nie było płaszczy.
-Tu buty,tam spodnie czy nigdzie nie ma czerwonego płaszcza?!-Nagle zobaczyłam na wystawie ładny płaszczyk,weszłam do sklepu.
-W czym mogę służyć?-odezwała się sprzedawczyni.
-Tamten płaszcz z wystawy-wskazałam palcem.
Kobieta od razu przyniosła i zapakowała go a ja zapłaciłam.
Idąc zobaczyłam Kou z tą samą kobietą co ostatnio podeszłam do nich zakładając płaszcz.
-Jeszcze z nią nie skończyłeś?-szepnęłam do ucha Kou.
Dziewczyna dziwnie mi się przyglądała.

(Kou?)

Od Ann


-Głupcze!-parsknęłam i szybko sięgnęłam do tylnej kieszeni.Chłopak patrzył dalej rozbawiony,ale jego uśmiech zaraz starł strach gdy ujrzał w mej ręce pistolet.
Szczerze już kiedyś kogoś...Zabiłam.
-Nie ruszaj się bo strzelę.-widać,że lekko mu było do śmiechu,ale nie śmiał się podejść bliżej.
Powoli podeszłam trzymając rękę na spuście.
-Gadaj!-krzyknęłam.

<Kou?>

czwartek, 25 kwietnia 2013

Od Kou (C.D Ann)

[...]
Strach. Błysk właśnie tego uczucia w jej oczach był przesłodki. Podszedłem do niej szybko jak wąż. Przytrzymałem jej ręce w górze, a drugą dłonią przejechałem po jej długich, jakże czarnych włosach. Przybliżyłem się do niej. Czuć było jak stawiała opór, jak próbowała uciec - ale na daremno. Zamknęła oczy, gdy przybliżyłem swe usta do jej policzka i delikatnie dmuchnąłem w jej ucho. Puściłem ją, a ona z lekkim rumieńcem zrobiła krok do tyłu. Zaśmiałem się.

(Ann?)

Od Ann

Cały dzień myślałam o wczorajszym "spotkaniu" z tamtym chłopakiem.Kiedy rano byłam w bibliotece czytałam książki na temat wampirów.Dziwne,ale ten chłopak wydawał mi się...Dziwny i coś kazało mi się dowiedzieć o nim więcej.Kiedy skończyłam szychtę w bibliotece poszłam do miejsca w którym ostatnio go spotkałam.
-Co ja tu robię?-pytałam siebie z pretensją .
Nagle usłyszałam śmiech.Poprawiłam grzywkę i rozglądałam się skąd on dochodzi.
-Wiedziałem,że wrócisz...-dodał męski głos, i to ten sam co ostatnio.
-Nie wróciłam do ciebie.-prychnęłam.
Nagle z pod cienia budynku wyszedł chłopak.Podszedł do mnie i chciał coś powiedzieć,ale szybko się odsunęłam.
-Nie zbliżaj się do mnie!

<Kou?>



Od Kou

Ciemnawe chmury zawiesiły się nad miasteczkiem. Delikatny deszcz stukał w okna domów. Opierałem się o ścianę, jednego z budynków i cicho nuciłem jedną z moich melodii. Kątem oka zauważyłem dość wysoką brunetkę. Szła ulicą, chroniąc głowę i swe falowane włosy gołymi rękami. Rozłożyłem swój parasol nad dziewczyną, tak by żadna kropla wody nie mogła dosięgnąć jej ciała. Uśmiechnąłem się delikatnie do niej. Ona patrząc na mnie lekko się zarumieniła ale podziękowała za ochronę.
- Deszcz potrafi być kapryśny. Mieszkam nie daleko. Możesz u mnie się trochę wysuszyć. - oznajmiłem przyjacielsko.
- Na prawdę ? Będę wdzięczna. - odpowiedziała na mą propozycję bez wahania, którego nie potrzebowała.
Udaliśmy się do pałacyku, gdzie aktualnie zamieszkiwałem. Zaprowadziłem ją do łazięki, gdzie mogła w spokoju wziąć gorący prysznic. Uwielbiałem bawić się z ofiarom.
Przygotowałem dla niej na zmianę ubrania. Gdy wyszła ubrana z łazienki weszła do mego pokoju, gdzie już czekałem.
- Bardzo dziękuję za gościnę. - uśmiechnęła się szczerze i niewiarygodnie słodko.
Podszedłem do niej i dłonią delikatnie przeczesałem jej włosy. Drugą ręką objąłem ją w pasie i przybliżyłem się do niej. Nawet nie próbowała się przeciwstawić. Zarzuciłem jej włosy za ramiona, aby odsłonić szyję. Szybkim ruchem wbiłem swe kły w jej gładką szyję. Niewielkie ilości krwi spływały po ciele brunetki, a resztą wypijałem. Silnym ramieniem podtrzymywałem dziewczynę, a drugą ręką odchyliłem głowę, by bardziej widzieć szyję. Jej krew była słodka jak miód. Uwielbiałem taką. Gdy zakończyłem przekąskę, puściłem bezwładną brunetkę. Oblizałem wargi z krwi. Żal mi jej wcale nie było.
Chusteczką wytarłem miejsce ugryzienia. Otuliłem ją w jedwabną tkaninę, tak jakby przypominała śpiącą królewnę. Wziąłem dziewczynę na ręce i zniosłem na dół, do lochów. Tam, by ciało nie rozkładało się wrzuciłem je do pieca. Czerwono-żółte płomienie pożerały dziewczynę, której imienia nigdy nie poznam. Zamknąłem drzwi od pieca i cicho nucąc wyszedłem z lochów.

Od Lucy


Wyszłam z domu po długiej ulewie,szłam po słonecznej stronie chodnika.Ludzie mijali mnie ze wszystkich stron.Trudno było powstrzymać się od tego by kogoś nie zaatakować.Nagle coś usłyszałam zaczęłam iść w tą strone.Zobaczyłam kogoś raczej ją,po woli do niej podchodziłam gdy nagle pojawił się on...Kou.
-Zostaw ją!-odrzekł.
-Ale..no....dobrze!-spojrzałam się swoimi wielkimi oczami na niego i odeszłam.
-Dlaczego jestem taka powalona?-pomyślałam -Czemu on mi się podoba?
Potrząsnęłam głową i zaczęłam biec w stronę pałacu.

środa, 24 kwietnia 2013

Od Ann

Byłam zmęczona,kolejny dzień studiowania.Zaiste to piękne miasto,ale wymaga ode mnie chyba więcej niżeli ja bym potrafiła.Zmęczona szłam zamgloną ulica,klimat iście jak z horroru.Zaczęło padać,szlak!Nie miałam parasolki.Cała zmokłam,a ręce i nogi mi się trzęsły.
-Kurczę...-syknęłam.
Naglę zza domku ujrzałam błysk oczu.Spojrzałam nie pewnie w tamtą stronę,dookoła zaczęło się przejaśniać,lecz deszcz padał dalej.Podeszłam ostrożnie moje buty pluskały o kałużę.Podeszłam bliżej.Zza domu wysunął się chłopak.Otrzepałam się z wody jak pies.Deszcz kończył padać,a słońce oświeciło mokre ulice.Teraz chłopak był bardziej widoczny.Wyglądał na miłego,oczy błyszczały mu w słońcu, i trzeba było przyznać że należał do osób piękniejszych.
-Tak?-spytałam spokojnie,ludzie widząc,że przestało padać zaczęli wychodzić z domów.
Chłopak opierał się o mur,a słysząc mnie wstał i podszedł,uśmiechnął się jak dżentelmen i wyciągnął rękę.Spojrzałam na nią i dodałam cicho
-Jestem Ann De Nail i nie szukam znajomych.-dodałam z przekonaniem patrząc mu w oczy.
Chyba chłopak trochę się zdziwił moja reakcją,moja matka opowiadała mi o takich ludziach i nie miałam zamiaru go poznawać.Nie zważając na nic szybko poszłam w stronę domu,usłyszałam jeszcze wołanie,ale nie słuchałam go.
"Dziwne...Może...Nie,na pewno, nie!"-pomyślałam.
Weszłam do domu z przeświadczeniem,że ktoś mnie obserwuje...

Od Lucy


Weszłam do mieszkania.Zostawiłam płaszcz na łóżku i poszłam do miasteczka.Zobaczyłam jakiegoś wysokiego mężczyznę.
-Hej śliczny,co tam-powiedziałam słodko a chłopak nie spodziewając się tego co nastąpi zaczął iść za mną.Weszliśmy do pokoju,szybkim ruchem walłam go na łóżko.
Podeszłam do niego
-Już nie żyjesz skarbie...-I zatopiłam kły w jego szyi.Po czym na podwórzu rozpaliłam ognisko i spaliłam ciało.Usta miałam całe czerwone od krwi zaczęłam wycierać je chusteczką.Następnie położyłam się na łóżku i zaczęłam śpiewać piosenkę...