niedziela, 28 kwietnia 2013

Od Ann


Kiedy chłopak był zajęty odpowiadaniem podniosłam nogę.Miałam akurat bardzo ostro zakończone obcasy,wbiłam mu jeden z nich z całym impetem w stopę.Tamta dziewczyna poszła,a chłopak zacisnął zęby z bólu.Chwyciłam pistolet w rękę i odskoczyłam sprawnie kilka kroków.
-A teraz dam Ci bardzo dobra lekcję.Liczę że zrozumiesz kochany.-dodałam ironicznie.
Znałam się na anatomii ludzi,więc wiedziałam gdzie strzelić by sprawić mu ból,ale żeby go nie zabić.Strzeliłam mu w nogę,chłopak upadł.
-Jeżeli masz ambicję wbić swoje kły w te szyję musisz się bardziej postarać.-podeszłam poklepałam go po plecach i poszłam spokojnie w stronę domu.
Po chwili zrobiło mi się go żal...Koniec końców był trochę zagubiony.Racja,że nie miałam prawa go postrzelić,ale nie miałam teraz zamiaru się wracać.Przełknęłam gorycz,a że robiło się już późno kiedy przejeżdżało auto skoczyłam mu na tylny zderzak i tak dojechałam do domu.Położyłam się i dodałam do siebie zasypiając.
-Może potem zainteresuję się tym,że może się wykrwawić...Ale chyba wampirowi to nie grozi...-po czym zasnęłam.

<Kou?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz