Byłam zmęczona,kolejny dzień
studiowania.Zaiste to piękne miasto,ale wymaga ode mnie chyba więcej
niżeli ja bym potrafiła.Zmęczona szłam zamgloną ulica,klimat iście jak z
horroru.Zaczęło padać,szlak!Nie miałam parasolki.Cała zmokłam,a ręce i
nogi mi się trzęsły.
-Kurczę...-syknęłam.
Naglę zza domku ujrzałam błysk oczu.Spojrzałam nie pewnie w tamtą stronę,dookoła zaczęło się przejaśniać,lecz deszcz padał dalej.Podeszłam ostrożnie moje buty pluskały o kałużę.Podeszłam bliżej.Zza domu wysunął się chłopak.Otrzepałam się z wody jak pies.Deszcz kończył padać,a słońce oświeciło mokre ulice.Teraz chłopak był bardziej widoczny.Wyglądał na miłego,oczy błyszczały mu w słońcu, i trzeba było przyznać że należał do osób piękniejszych.
-Tak?-spytałam spokojnie,ludzie widząc,że przestało padać zaczęli wychodzić z domów.
Chłopak opierał się o mur,a słysząc mnie wstał i podszedł,uśmiechnął się jak dżentelmen i wyciągnął rękę.Spojrzałam na nią i dodałam cicho
-Jestem Ann De Nail i nie szukam znajomych.-dodałam z przekonaniem patrząc mu w oczy.
Chyba chłopak trochę się zdziwił moja reakcją,moja matka opowiadała mi o takich ludziach i nie miałam zamiaru go poznawać.Nie zważając na nic szybko poszłam w stronę domu,usłyszałam jeszcze wołanie,ale nie słuchałam go.
"Dziwne...Może...Nie,na pewno, nie!"-pomyślałam.
Weszłam do domu z przeświadczeniem,że ktoś mnie obserwuje...
-Kurczę...-syknęłam.
Naglę zza domku ujrzałam błysk oczu.Spojrzałam nie pewnie w tamtą stronę,dookoła zaczęło się przejaśniać,lecz deszcz padał dalej.Podeszłam ostrożnie moje buty pluskały o kałużę.Podeszłam bliżej.Zza domu wysunął się chłopak.Otrzepałam się z wody jak pies.Deszcz kończył padać,a słońce oświeciło mokre ulice.Teraz chłopak był bardziej widoczny.Wyglądał na miłego,oczy błyszczały mu w słońcu, i trzeba było przyznać że należał do osób piękniejszych.
-Tak?-spytałam spokojnie,ludzie widząc,że przestało padać zaczęli wychodzić z domów.
Chłopak opierał się o mur,a słysząc mnie wstał i podszedł,uśmiechnął się jak dżentelmen i wyciągnął rękę.Spojrzałam na nią i dodałam cicho
-Jestem Ann De Nail i nie szukam znajomych.-dodałam z przekonaniem patrząc mu w oczy.
Chyba chłopak trochę się zdziwił moja reakcją,moja matka opowiadała mi o takich ludziach i nie miałam zamiaru go poznawać.Nie zważając na nic szybko poszłam w stronę domu,usłyszałam jeszcze wołanie,ale nie słuchałam go.
"Dziwne...Może...Nie,na pewno, nie!"-pomyślałam.
Weszłam do domu z przeświadczeniem,że ktoś mnie obserwuje...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz