[...]
Strach. Błysk właśnie tego uczucia w jej oczach był przesłodki. Podszedłem do niej szybko jak wąż. Przytrzymałem jej ręce w górze, a drugą dłonią przejechałem po jej długich, jakże czarnych włosach. Przybliżyłem się do niej. Czuć było jak stawiała opór, jak próbowała uciec - ale na daremno. Zamknęła oczy, gdy przybliżyłem swe usta do jej policzka i delikatnie dmuchnąłem w jej ucho. Puściłem ją, a ona z lekkim rumieńcem zrobiła krok do tyłu. Zaśmiałem się.
(Ann?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz