Wstałem powoli, gdy dziewczyna odeszła, a raczej wydawało się, że jakby uciekła. Ale to nie ważne. Dzisiejsze bronie są mocniejsze niż kiedyś, ale co poradzić. Wyjąłem kulę ze stopy i wyrzuciłem. Jakoś doczłapałem się do posiadłości. W pokoju polałem na ranę pewnym płynem, który zaczął tworzyć pianę na ranie i zasklepiać go - lek specjalny dla wampirów na postrzały.
Podszedłem do okna. Słońce było już na granicy. Promienie jedne po drugim zaczęły znikać. Tamta dziewczyna bardzo mnie zaciekawiła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz